wtorek, 24 sierpnia 2010

Koniec rózany:)

Dałam radę;) Dzięki motywacjom jaką dał mi blog, zrobiłam przyborniczek:) Post nizej widziałyscie jak wygląda wewnątrz. Teraz zaprezentuje swoje atuty zewnętrzne;)



Puszka została pomalowana i zcrackowana na brzegach. Z własneoręcznie wyciętego szablonu rózy namalowałam po obu stronach taką samą, w kolorze ciemnorózowym. Dodalam zawieszkę w rózczkową przekładką i szklaną perłą w tym samym odcieniu. Oraz zdobycznego badzika z Mojej Pasji na FaceBooku.

Mimo niedociągnięć technicznych uwazam ze pudełeczko posłuzy mi w podrózy długo długo;) Bardzo dziękuję za miłe komentarze pod wszystkimi moimi postami i wiarę we mnie;)

Melduję: Zadanie wykonane!

sobota, 21 sierpnia 2010

Środek zwyciężony:)

Wklejony, za waszą radą, magikiem, do wnętrza puszki. Trzyma się swietnie!
Postawiłam na pełen recykling/reusing czyli, mianowicie:
- materiał pochodzi z probników tkanin obiciowych które to mama kiedyś przywiozła z likwidowanego sklepu meblowego.
- gumeczki natomiast są z naramek od starego biustonosza
Szycie nie idzie mi wcale, wiec łaskawym okiem spojrzcie na moje proby, poki co nic się nie urwało a uwazam to za spory sukces!

Z zawartoscią:

I bez:


Ujdzie?

PS. Zapraszam na Candy do mnie:)

środa, 18 sierpnia 2010

Koniec części pierwszej

Wreszcie skończyłam hafcik na torbę.


Teraz będę mogła się zabrać za szycie.
Przyznam, że bardzo się obawiam tej czynności.
Moje "zdolności" w dziedzinie szycia są dość ograniczone, więc nie wiem czy uda mi się wykonać zamierzony plan.
Ale obiecuję, że będę się bardzo starać :o)

niedziela, 15 sierpnia 2010

Lada moment...

...dobrne do końca hafciku i będę mogła zasiąść do maszyny.
Mam już 3/4 czosnkowego obrazka



Czwartą pokażę lada moment ;o)
Jestem cała w strachu...haft to była najłatwiejsza część, teraz zaczną się schody :o(

czwartek, 12 sierpnia 2010

W trakcie

Miałam małą przerwę spowodowaną inna pilną pracą, ale w końcu wróciłam do mojego projektu. Na dzień wczorajszy prezentuje się tak:


Ale to dopiero połowa.
No nic, wracam do pracy :D

piątek, 6 sierpnia 2010

Cichutko podgladalam, a teraz

się przedstawię. Dołączyłam niedawno, zauroczona wspaniałym pomysłem. Wstydze się niezmiernie tego że jezdzę z wysłuzonym już nieco kosmetyczko-piórnikiem. Blog ten motywuje! W "podróze" (40 minutowe dojazdy pociagiem na uczelnię x2, przerwy miedzy zajeciami) zabieram frywolitkę, ktorej nauczyłam się niespełna 5 miesięcy temu. W zwiazku z tym ze łączę przyjemne z... przyjemnym, frywolitkując słucham audiobooków (aktualnie Pacjentów Jurgena Thorwalda) stad mp4 w pudełku.



Moj pomysł na. Nie potrafię szyć, dlatego myslę aby odświeżyć kosmetyczkę, np decoupagem. Jest ona bardzo mocna, gdyż metalowa, pojemna i zapinana na zamek, ale mankamentem jest brak przegródek. Myslałam o zrobieniu przegrodki na czołenka, pikotniki, szydełka, nozyczki, mp4 oraz wzór. Taką kieszonkę chyba jestem w stanie uszyć, acz czym to przymocowac do puszki? Klej magic? Super glue?
Pozdrawiam was drogie podrózniczki gorąco!

czwartek, 5 sierpnia 2010

Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę...

Dobra, żartowałam, Nie ma żadnego misia. I teczka też jest bardziej torbą niż teczką... Choć właściwie można zaśpiewać Jedziemy na wycieczkę, bierzemy misia w teczkę. Widoczna oto przed Wami torba/teczka poniższa służyć ma właśnie do przewożenia i przenoszenia misiów i temu podobnych w fazie, no nazwijmy to - prenatalnej, czyli w kłębkach.

Krótko mówiąc przed Państwem moja ukończona torba robótkowa!

Torba robótkowa, ale też i torba odpadkowa, bo starałam się wykorzystać wyłącznie ścinki, resztki i jakieś nieudaczniki z poprzednich działań maszynowych. Jakieś zabłąkane kieszenie, uszy, ścinki - zmieniłam w kieszonki kieszoneczki skrytki i kieszenie. Na gazety, nożyczki, miarkę, no i włóczki.

Taka torba - Frankenstein... No nic, trudno, podziwiajcie ;)








Przeoczyć się nie da, że zainwestowałam w reklamę i na torbie umieściłam banerek.
Do zobaczenia gdzieś na szlaku... :D